Sześć miesięcy do ślubu
Wydaje mi się, że to było wczoraj. Wieczór we dwoje, wino, kwiaty. I pierścionek wręczany na kolanach. Tradycyjnie i tak bardzo romantycznie! Prawie się popłakałam, zanim wreszcie wykrztusiłam: TAK!
Minął prawie rok, a ja ciągle jestem szaleńczo zakochana. I potwornie zmęczona! Nikt nas nie uprzedził, że organizacja ślubu i wesela to taka ciężka praca. Na szczęście pomagają nam rodzice. Mój kochany tata jest taki przejęty. I niestety we wszystko się wtrąca... Prawie siłą zmusiłyśmy go z mamą, żeby odpuścił sobie wizytę w salonie sukien ślubnych. To powinien być babski dzień!
Pięć miesięcy do ślubu
Dziś wybierałam suknię ślubną! Oczywiście z mamą, jakżeby inaczej!
Wymarzyłam sobie suknię bez ramiączek, mocno dopasowaną w talii i z obfitą spódnicą. W salonie Regina Diamante przymierzyłam suknię z kolekcji Agnes Gold. Miała pięknie drapowaną górę i lekką, tiulową spódnicę. Zobaczyłam się w lustrze, taka cała w bieli, z welonem i... oczy jakoś same zrobiły się mokre. Oczywiście mama też się rozszlochała, więc obsługująca nas pani pobiegła po chusteczki i szklankę wody.
W końcu doszłyśmy do siebie i wtedy zaczęło się przymierzanie. Zachwyciła mnie suknia cała wyszywana perełkami z ozdobną szarfą w pasie. Pięknie podkreślała talię! Kolejna miała gorset wyszywany kryształkami i lekką, półprzejrzystą szarfę otaczającą szyję. Tak trochę dla żartu przymierzyłam suknię z jedwabiu w odważnym, brzoskwiniowo-amarantowym kolorze. Śliczna, ale ja jestem zwolenniczką tradycji.
Mama, kiedy już przestała płakać i się zachwycać (na zmianę!), zaczęła dyskretnie zerkać na ceny. Ale nie wyglądała na zmartwioną. Wszystkie mieściły się w naszym budżecie, a planowałyśmy wydać dwa i pół tysiąca. Chociaż pal licho budżety, skoro suknie takie piękne! Kolejna po prostu mnie zachwyciła! Kolor szampana, pięknie wyprofilowany gorset i drapowana spódnica! Już zakończyłabym poszukiwania, ale obsługująca nas pani powiedziała, żebym przymierzyła jeszcze kilka modeli i nie spieszyła się tak z decyzją. Oczywiście miała rację. Suknia z kolekcji Agnes , to był strzał w dziesiątkę! Piękny, perłowy odcień, subtelne hafty, ozdobna szarfa w pasie. Cudo! Mama oczywiście znowu się popłakała...
Cztery miesiące do ślubu
Spodobało mi się to przymierzanie sukien! Byłam już w salonie Regina Diamante, a wczoraj wybrałam się do salonu Mona Lisa. I teraz mam problem - którą suknię wybrać? Przepiękny francuski model Lilas de Boheme, łączył to co lubię najbardziej: szyk, oryginalność i niesamowity kunszt wykonania. Suknia Brillante allure zachwyciła mnie elegancką prostotą, a kolejna z pracowni Justin Alexander sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno chcę suknię z szeroką spódnicą. I co ja mam teraz zrobić? W obu salonach przymierzyłam suknie różniące się stylem i pochodzące z óżnych krajów, ale wszystkie były piękne i doskonale uszyte.
Przy okazji wizyty w salonie Mona Lisa, przejrzałam katalogi z garniturami. Wiem, że mój narzeczony próbował coś wybrać. Biegał po sklepach raz z ojcem, raz z drużbą, ale oczywiście z mizernym skutkiem. Ale może to i lepiej, bo pani obsługująca mnie w salonie, podsunęła mi niezły pomysł. Gdy już wybiorę suknię, a przecież jeszcze nie wiem czy będzie biała, ecru czy w odcieniu błękitu, dobierzemy do niej garnitur tutaj, w salonie. Taka możliwość jest zarówno w salonie Mona Lisa jak i Regina Diamante. Uf, kamień spadł mi z serca...
***
Decyzja zapadła. Dziś byłam jeszcze raz w salonach Regina Diamante i Mona Lisa. Zdecydowałam się jednak na suknię z kolekcji Agnes, którą mierzyłam w salonie Regina Diamante. Hiszpańskie modele okazały się zbyt ciężkie, a przecież w sukni ślubnej muszę przetańczyć całą noc...
Na sprowadzenie francuskiej sukni z kolekcji Pronuptiia, którą mierzyłam w salonie Mona Lisa, było już zbyt mało czasu. Na szczęście ta z Agnes, była jedną z moich faworytek. Przepięknie leży, jest dość bogata a zarazem elegancka i lekka. Dobrałam do niej długi welon. Zastanawiam się teraz nad rękawiczkami. Ale jak w takiej sytuacji założyć obrączki? Nie wiem też, co zrobić z włosami. Upiąć wysoko, czy raczej zostawić rozpuszczone? Coraz więcej pytań, coraz mniej czasu. Co robić!?
Może po prostu pójdę spać i zastanowię się nad tym jutro.
Niczym Scarlett O`Hara z "Przeminęło z wiatrem". A co!
Jeden dzień do ślubu
To już jutro.
Czy się denerwuję? Ależ oczywiście!
Czy jestem podekscytowana? Nawet bardzo!
Czy w ogóle zasnę dziś w nocy? Raczej nie!
Moja kochana teściowa dzisiaj znowu się wzruszyła. Powiedziała, że jutro zyska córkę o której zawsze marzyła. No obie się popłakałyśmy, aż przyszedł moj tata i zabronił nam się mazać. Przecież nie mogę brać ślubu z oczami czerwonymi jak królik!
Na szczęście suknia pięknie leży. Ale to wyłącznie zasługa przemiłej pani z salonu Regina Diamante. Uprzedzała, że z nerwów, przed samym ślubem mogę trochę schudnąć. A suknia bez ramiączek musi być idealnie dopasowana. Oczywiście miała rację - na tydzień przed ceremonią robiłyśmy ostatnie poprawki.
Patrzę na tę śliczną suknię i zastanawiam się jaka będzie moja przyszłość? Oby tak piękna jak jutrzejszy dzień. Bo ja po prostu wiem, że będzie piękny.
Najpiękniejszy dzień mojego życia...